czyli blog o przyprawianiu

środa, 13 lutego 2013

Bazylia po raz pierwszy

O bazylii mogłabym w nieskończoność. Nawet pisząc te słowa, do głowy przychodzi mi tyle skojarzeń i pomysłów o czym mogłabym napisać w kontekście tego zioła, że nie sposób wybrać. Dlatego zacznę od najprostszego:  pesto. 100 procent bazylii w bazylii. Prostota wykonania i wiele zastosowań: do makarony, do warzyw, do mięsa. Genueńczycy podobno zabierali je ze sobą w morze, gdyż zapobiega szkorbutowi i łatwo się przechowuje. Trochę zieleniny do solonych ryb i rumu. 
No i właściwie co tu więcej mówić. Włoskie słońce w słoiku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz