czyli blog o przyprawianiu

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Herbata (z cynamonem) jest dobra na wszystko


Za oknem jest - 15 stopni. Zazwyczaj w takich sytuacjach oglądam zdjęcia z wakacji. Trochę pomaga, ale zostawia też lekki posmak tęsknoty za latem. Tegoroczne lato – to w moim przypadku Portugalia. Ciepła, pachnąca – między innymi cynamonem. Kupiliśmy go z A. ogrodzie botanicznym w Belem w Lizbonie (Jardim Tropical Botânico ) Ogród założony został w 1906 roku aby gromadzić roślinność z wszystkich portugalskich kolonii. Z jednej strony dzięki temu każdy Portugalczyk mógł zobaczyć co rośnie w jego kraju – nawet jeżeli ten kraj rozciąga się na tysiące kilometrów. Z drugiej strony ogród był ośrodkiem badań nad kolonialną florą. Obecnie nieco opuszczony i lekko zaniedbany – jest dla mnie kwintesencją kolonializmu: przebrzmiała sława i pewnego rodzaju malowniczość.

Ale wracając do cynamonu – cynamon jest dobry na wszystko.
Ma działanie rozgrzewające, napotne, rozkurczające, antyseptyczne i wzmacniające. Tak więc dobrze robi zarówno na ciało (wszelkie dolegliwości związane z „zimnem” – od przeziębienia po reumatyzm) jak i na psychikę (dzięki działalności rozkurczowej jest dobry na stres i stany lękowe). W Europie używa się przede wszystkim kory Cynamonowca cejlońskiego (Cinnamomum zeylanicum) podczas gdy w Azji bardziej rozpowszechniony jest Cynamonowiec wonny (C. cassia). Chinczycy używają zarówno kory jak i gałązek, wierząc że pierwsza pomaga w dolegliwościach związanych z tułowiem, a gałązki służą w chorobach kończyn.
Tak więc proponuję herbatę z cynamonem!
Składniki:
Mleko (kilka łyżek)
Miód
Cynamon (najlepiej kora)
Kardamon (najlepiej ziarenka)
Wanilia w laskach
Goździki
I oczywiście herbata – mocna i czarna
Mleko wlewamy do małego garnuszka i podgrzewamy, razem ze wszystkimi składnikami (wanilię rozcinamy i dodajemy sam miąższ, kardamon tłuczemy w moździerzu, resztę wrzucamy w całości, jak leci). I tak trzymamy na tym małym ogniu, nie gotując. Może sobie trochę popykać co, najwyżej, ale też nie za bardzo. Po 15 minutach zdejmujemy z ognia i łączymy z herbatą.
Uwaga! Żeby bawarka była smaczna obie substancje muszą być esencjonalne: herbata mocna a do mleka przypraw nie żałować!

czwartek, 5 stycznia 2012



Fleur du Sel
Zacznę od soli. Najważniejsza, najprostsza.
Sól ziemi.
Sól w oku.
Sól na rany
Będzie o niej często.
***
Przyznam że kiedy po raz pierwszy A. w ramach prezentu przywiózł mi z Francji kilka kilo soli poczułam się nieco dziwnie. Trochę jak średniowieczna księżniczka, której kochanek z wyprawy przywozi białe złoto. Muszę jednak przyznać, że to był jeden z tych prezentów które świadczą o tym jak dobrze A. mnie zna. Doceniam niuanse. Zarówno w życiu jak i w kuchni ważne są niuanse. Sól też ma smak – może być bardziej słona lub mniej może mieć chemiczny, szczypiący posmak a może być bardziej kwaskowata. I to są właśnie te subtelne różnice które odkryłam używając fleur du sel które przywiózł A. (będąc całkiem uczciwą – przywiózł też drugi gatunek soli – ale o nim później).


Fleur du Sel czyli kwiat soli powstaje na powierzchni solanek . Wytrąca się wraz z wiejącym wiatrem. Jest czysta i grubo ziarnista, ma delikatny smak. Ma swoje siostrzane odmiany – na wyspie Gozo (należącej do Malty) oraz w Portugalii. Najlepsza jest do gotowania, gdyż wtedy łatwo się rozpuszcza. Można nią jednak solić wszystko gdyż łatwo rozciera się w palcach.
Używam jej też do Goamsio – japońskiej mieszanki. Zdrowe (sezam i siemie lniane – samo zdrowie), proste i smaczne.
Składniki:
Sesam
Siemie lniane
Fleur du Sel
Proporcje zależą od upodobań. Ja podaję swoje ulubione
Wymieszać sezam z siemieniem w proporcji 1:1 i uprażyć na patelni (krótko żeby nie spalić). Następnie mieszankę zmieszać z solą w proporcji 1:2. Można solić „z łapki” a można przesypać do młynka lub utrzec w moździerzu lub malakserze (polecam moździerz, gdyż należy uważać żeby nie zrobi pasty, zarówno sezam jak i siemie są tłuste). Gomasio dobre do wielu rzeczy, można jeść nawet na chlebie z masłem.